Kiedyś nadgorliwi, zatroskani o Pana Jezusa uczniowie próbowali przeszkadzać dzieciom przychodzić do Niego. Dzisiaj wydaje się, że tę rolę przejęło zbyt wielu rodziców. Dzieci (razem z rodzicami) znikają z kościoła zaraz po chrzcie, zaraz po pierwszej Komunii świętej, jakby ona sama w sobie była celem, zaraz po bierzmowaniu…

Zresztą i dorośli znikają z kościoła zaraz po wspomnianych wydarzeniach w życiu ich dzieci, czy też zaraz po ślubie. I w ten sposób – z bólem przychodzi mi nazwać taki stan rzeczy po imieniu - dzieci są oszukiwane. Przez tych, którzy kochają je najbardziej. Ćwiczone w oddzielaniu osobistej, sprywatyzowanej wiary od założonej przez Chrystusa wspólnoty, w której wiara jak najbardziej powinna być osobista, ale nigdy w zamierzeniach Założyciela prywatna. Ćwiczone w odrzucaniu wiary budowanej między innymi na sakramentach świętych. Ćwiczone w tym, że każdy człowiek sam definiuje swoją wiarę, a w związku z tym po co tradycja kilku tysiącleci (począwszy od wydarzeń starotestamentalnych poprzez nowotestamentalne spotkanie Boga Człowieka w jednej Osobie). Po co sakramenty, skoro moja własna definicja wiary mi wystarcza?
Do podirytowanych uczniów powiedział Pan Jezus: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy Królestwo Boże.” (Mk.10,14). Dzisiaj mówi to samo do rodziców, którzy zapomnieli, jak ważnym jest, by dzieci mogły przychodzić do Niego. Przeszkadzanie im w tym, to wielka odpowiedzialność, która spada na przeszkadzających.
Proszę Was, Rodzice. Wsłuchajcie się nie w moje ale w słowa samego Chrystusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie” (do Chrystusa). Nie sądźcie, że uda Wam się zaszczepić w nich wiarę (jeśli jeszcze sami wierzycie) bez tego, co Chrystus nam i pozostawił i polecił.
Wychodząc z założenia, że Bóg wszystko może (a więc pewnie i poprowadzić Was i Wasze dzieci drogą wiary bez Kościoła), ryzykujecie zaprzeczenie tego, co jest wolą Bożą. A to, co jest wolą Bożą, niekoniecznie jest tym samym, co On absolutnie może. Może się okazać, że sami narzucacie Bogu sposób, w jaki On ma zbawić Was i Wasze dzieci. A On już postanowił i nieustannie pokazuje nam drogę i sposób swojego działania.
 
Ks Michał Bieńkowski

Komentarze

Popularne posty